Uliczni naciągacze.

Pod moją firmą – ale to brzmi 😉

Jeszcze raz od początku.

Pod firmą, w której pracuje, często kręci się jeden chłopak, który sprzedaje jakieś badziewie.

Różne są te jego artykuły.

Np sprzedaje organizer z kalkulatorem wpierajądz starszym ludziom (bo głownie na takiej klienteli bazuje), że to przyżąd do mierzenia ciśnienia.

Dzisiaj widzialem jak sprzedał jakiejs "babci" aparacik do masażu, który jej pomoże pozbyć się celulitu. "Babcia" na oko koło siedemdziesiątki…

Czy nie ma siły na takich psich synów ???