Wieczorne balety.

Wróciłem przed pierwszą.

W stanie… wskazującym.

Ale nie było źle.

Wróciłem o własnych siłam, z zachowaną komunikacją międzyludzką. Szło się ze mną dogadać.

Tylko dzisiaj ciężko się wstawało – i cały czas mi się kręci w głowie…