Humor od poniedziałku.

Jeden Rosjanin zaprosil drugiego do swojego nowo wybudowanego domu.
Chodza po pokojach, ogladaja, marmury, zloto, dywany, Versace (jak zwykle), garaz na 50 samochodów i tak dalej. Pod koniec zwiedzania gospodarz pyta
goscia:
– No i jak? Podoba sie?
– Wiesz, stary, wszystko OK, ale ta lazienka taka sobie.
– Co jest nie tak z lazienka?
– No wiesz, te kafelki sa do kitu – male, czarne, matowe, zero luksusu.
Wtedy gospodarz podchodzi do sciany w lazience, wyjmuje jeden kafelek, pokazuje i mówi:
– Pentium 4.

Zakonnica w barze:
– Sete czystej poproszę.
Barman się tak popatrzył, ale nic, nalał. Po chwili zakonnica:
– Sete czystej poprosze.
Barman zdziwiony, co to druga seta? ale nic leje. Pochwili zakonnica:
– Sete, jeszcze jedną.
Na to barman nie wytrzymał:
– Ależ siostro, czy to wypada.
Na co zakonnica:
– Ja to wszystko z miłosierdzia ludzkiego, bo nasza matka przełożona klasztoru ma od dwóch tygodni zatwardzenie, a jak mnie w takim stanie zobaczy, to się chyba zesra…

Dwoch kumpli zajęło dwie sąsiednie kabiny w WC. W pewnym momencie jeden pyta drugiego:
– Stary, jest u Ciebie papier toaletowy?
– Nie ma!
– A masz może jakąś gazetę?
– Nie mam.
– To rozmień chociaż 100 złotych!

 Kwazy ma jechac z oficjalna wizitą do Niemec, gdzie ma spotkac premiera Szroedera. Przed wyjazdem pakuje swoja walizke i wlozyl do niej krawat.
– A ten krawat po co? – Pyta sie ‚pierwsza’.
– To bedzie moj prezent dla Szroedera.
– Co to za glupi pomysl!! Na prezent trzeba mu dac cos typowo Polskiego!
– Wiem, ale po cholere mu 3 miliony bezrobotnych!

Turysta widzi, jak na ganku przed chatą baca ostrzy siekierę, więc go pyta:
– Baco, po co ostrzycie tę siekierę?
– A tak, dla zabicia czasu…

Pomyka Kangur po stepie australijskim, nagle przystaje, z torby wypada mały pingwinek, zrobił 2 kroki, puścił pawia i upadł na piach. Gdzieś na Antarktydzie(albo innej Grenlandii) mały Kangur klepie się płetwami, podskakuje i mówi: pieprzona wymiana studentów

overburning: wypalanie papierosa razem z filtrem

Rozmawiają dwie przyjaciółki:
– Wiesz, Kryśka porzuciła swojego męża!
– Co ty powiesz?! Przecież była w nim taka zakochana, nazywała go nawet światłem swojego życia!
– To prawda, ale to światło wieczorami coraz częściej gasło!

Po 15 latach małżeństwa żona pyta:
– Kochanie, czy jak mnie prosiłeś o rękę, to klękałeś, bo ja już nie pamiętam?
– Ja też chcę zapomnieć.

Maly Jasio pyta mamy:
– Mamo, po co ty sie malujesz?
– Zeby ladnie wygladac.
– A kiedy to zacznie dzialac?

Mąż wraca nad ranem do domu. Żona pyta:
– Gdzie byłeś? Całą noc czekałam i nie zmrużyłam nawet oka.
Mąż zmęczonym głosem:
– A myślisz, że ja spałem?

Córka do matki:
– Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi.
– Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codziennie sprawdzać.

– Gazdo gdzie jedziecie?
– Do Nowego Targu! Hej!…
– Przecież Nowy Targ jest w odwrotnym kierunku!
– A co się bede sie z koniem wadził.

Małgosia przychodzi do mamy:
– Mamo, jak będę duża i znajdę sobie mężczyznę to jak wyjdę za mąż, to będzie tak jak Ty z Tatą?
– Tak, córeczko.
– A jak bym nie wyszła za mąż, to będę taka stara panna jak Ciocia Ola?
– Tak, córeczko.
– No to kurna, fajne perspektywy…

Do zakładu fryzjerskiego wjeżdża na motocyklu zarośnięty facet w czarnej skórzanej kurtce i krzyczy:
– Strzyżenie, golenie i… Oooodjazd!

Dwóch facetów rozwiązuje krzyżówkę:
– Co to jest: żeński organ seksualny na cztery litery?
– Poziomo czy pionowo?
– Poziomo.
– Pisz: usta.

Prawdziwy mężczyzna długo pozostaje pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie.

– Mamusiu, czy to prawda, że dziadek był najsławniejszym proktologiem przed wojną?
– Tak synku, szczera prawda.
– A czy to prawda, że tatuś był jeszcze lepszym proktologiem od dziadka?
– Oczywiście, synku – był lepszy.
– A ja kiedy dorosnę…
– Będziesz jeszcze lepszym proktologiem!
– Ale ja chcę być mechanikiem samochodowym…
– Jeszcze czego. Całe życie w smarach grzebać…

Siedzi dwóch starych dziadków przed chałupą na słoneczku. Jeden patrzy za młodą Jagną włażąca na drabinę w stodole.

– Franek, a pamiętasz jak nam w 1935 w wojsku do herbaty bromu dosypywali?

– No pamiętam, to żeby chuci takich nie mieć…

– No! I wiesz co? Chyba zaczyna działać!