Humorek

 Pani w szkole pyta dzieci o ich zwierzątka, przychodzi do Jasia:
– Jasiu masz może pieska?
– Mieliśmy kiedyś psa, proszę pani ale go zabiliśmy, bo ja mięsa nie jadłem, ojciec nie jadł i matka tez nie, a dla jednego psa nie będziemy kupować.

– Jasiu to straszne, a kotka nie masz?
– Mieliśmy też i kotka, ale go zabiliśmy bo ja mleka nie piłem, ojciec i matka tez nie, a dla jednego kota nie będziemy mleka kupować.

– Jasiu co ty mówisz, przyjdź jutro z mamą!
– Miałem kiedyś mamę, ale się jej z tatą pozbyliśmy, no bo ja jeszcze nie bzykam, tata już nie może a dla sąsiada to nie będziemy trzymać.

~~~~~~~~~~

Trwają badania nad nowym lekarstwem. Pacjenci podzieleni na dwie grupy: ci co biorą i ci co są oszukiwani. Pełna dyskrecja – nikt nic nie wie.

Nagle do lekarza przychodzi jeden z pacjentów:
– Doktorze, zamieniliście mi lekarstwo!
Doktor pyta bardzo ostrożnie:
– A co Pana skłania do takiego twierdzenia?
– Prosta sprawa. Wcześniej jak wyrzucałem te pastylki do klopa to pływały.
A teraz nagle zaczęły tonąć….

~~~~~~~~~~

Księgowy, świeżo po studiach, znalazł prace w urzędzie skarbowym i na
pierwszy ogień miał sprawdzić księgi podatkowe starego Rabbina. Znad sterty
ksiąg oszczędnego rabina sprawdzając należności podatkowe wpadł mu do głowy
pewien pomyśl. Zażartuje sobie z wielebnego.
– Rabbi – powiedział – widzę, że kupujesz dużo świec…
– Tak – odparł Rabbin
– A co robisz ze skapującym woskiem i niedopalonymi świecami?
– Dobre pytanie – powiedział Rabbin – zbieramy to i kiedy uzbiera się całe
pudełko wysyłamy do producenta, a on, tak dawniej jak i teraz, przysyła nam
nowe pudełko za darmo.
– Aha – powiedział księgowy niezadowolony z tego, że jego niecodzienne
pytanie miało najzwyklejsza w świecie odpowiedz. Myślał wiec dalej…
– Rabbinie, a co z zakupem macy? Co robisz z okruszkami, które ci zostaną?
– A tak – powiedział Rabbin – zbieramy je, a kiedy jest ich cale pudełko
wysyłamy do producenta, a ten, tak dawniej jak i teraz, przysyła nam nowe
opakowanie za darmo.
– Aha- powiedział księgowy i jeszcze intensywniej zastanawiał się jak
podejść Rabbina.
– Dobrze Rabbinie – kontynuował – a co robicie z napletkami, które zostaną
po obrzezaniu?
– Tak, tu tez nie ma marnotrawstwa. Wszystkie dokładnie zbieramy i kiedy
uzbiera się pudełko wysyłamy do urzędu skarbowego."
– Do Urzędu Skarbowego ? – spytał zmieszany księgowy.
– A tak, do Urzędu, a oni mniej więcej raz w roku przysyłają nam takiego
małego k*tasika, jak ty…

~~~~~~~~~~

Prezes jednego z wielkich europejskich banków aby udowodnić swoim klientom,
że w jego firmie ich pieniądze są najbezpieczniejsze ,zorganizował
międzynarodowe zawody dla włamywaczy. Konkurencja polegała na tym, że w
sejfie w jednej z komnat skarbca umieszczono pięć milionów dolarów.
"Zawodnicy" mieli w całkowitych ciemnościach otworzyć w ciągu jednej minuty
drzwi sejfu. Po tym czasie zapalało się światło co było równoznaczne z
włączeniem się alarmu i aresztowaniem przez policję w ciągu kolejnej minuty.
Żaden z kasiarzy nie był jednak w stanie sprostać zadaniu i gdy zapalało się
światło sejf pozostawał zamknięty. Przyszła kolej na "reprezentantów"
Polski.
Jasiek Kicha z Pruszkowa i Lucek Mańkut z Wołomina weszli do skarbca i w tym
momencie zgasło światło i zaczęto odliczać czas. Po minucie przewodniczący
komisji sędziowskiej naciska włącznik światła… i nic. Dalej jest ciemno.
Znowu pstryka… ciemno. Nagle w ciemności rozlega się szept:
– K*rwa Jasiek, ukradliśmy pięć milionów dolców więc po jaki ch*j ci ta
żarówka?

~~~~~~~~~~

Trzech kolesi uratowało się z katastrofy morskiej i wylądowało nabezludnej
wyspie. Ogólnie było kulawo, gdyżzachciało im się seksu. Jakimś trafem
złapali gorylicę. Po dwóch dniachwalki ze sobą zdecydował się w końcu
Roman na ‚akcję’.- Ale chłopaki, plisss, nałóżcie jej na łeb
worek…Nałożyli. Roman robi swoje, po ‚misjonarsku’. Gorylica stęka.
Naglezałożyła łapy na barki Romana. Nogami objęła jego biodra. Roman z
lekkapoczerwieniał.- Zdejmijcie… zdejmijcie… – stęka.- Jak mamy Cię
zdjąć, kiedy leżysz na niej?!- Worek zdejmijcie, pocałować chcę…

~~~~~~~~~~

chłopak i dziewczyna późną wieczorową porą…
– kochanie może loda? – pyta on
– nieee… o tej porze wszystko idzie w biodra

~~~~~~~~~~

Maz: Kochanie dzisiaj chcialem wieczorem pojsc z kolegami na kregle i
piwko. Nie masz nic przeciwko?

Zona: Oczywiscie ze nie, idz koniecznie, przeciez za rogi Cie nie trzymam.

~~~~~~~~~~

Do właściciela klubu Go-Go przychodzi dziewczyna:
– Ja w sprawie ogłoszenia, chciałabym się zatrudnić.
– Tańczyłaś już?
– Trochę, w szkole.
– Pokaż cycki.
Dziewczyna bez zbędnych ceregieli podnosi bluzkę.
– Dobra, wejdź na podest i zatańcz przy rurce.
Po czterdziestu minutach wygibasów:
– Nie nadasz się, za mało, ten no, wyrazu.
– A ja jeszcze na komputerze umiem.
– Co tu ma komputer do rzeczy?
– Bo ja bym chciała w księgowości pracować

~~~~~~~~~~

Jan otwierając drzwi powozu mówi do hrabiego:
– I co , wróciłeś stary pierdzielu. Pewnie znów szlajałeś się po najtańszych
paryskich burdelach i rżnąłeś zasyfiałe dziwki?
– Ależ nie, Janie. Właśnie wracam z Zurichu , gdzie obstalowałem sobie
wyśmienity aparat słuchowy….

~~~~~~~~~~

Do apteki wpada blady, drżący chłopiec:
-Czy ma pani jakieś środki przeciwbólowe?
-A co cię boli chłopcze?
-Jeszcze nic, ale dzisiaj jest wywiadówka…

~~~~~~~~~~

Lekarz wypisując chorego po operacji udziela mu rad:
– Nie palić, nie pić pod żadnym pozorem, co najmniej osiem godzin snu
dziennie.
– A co z seksem?
– Tylko z żoną, wszelkie podniecenie mogłoby pana zabić!

~~~~~~~~~~

– Panie doktorze, co mi jest? Naprawde sie martwie.
– Spokojnie to zwykle hemoroidy.
– Hemoroidy na twarzy?
– Oj aha, to pana twarz……

~~~~~~~~~~

– Dlaczego spóźnił się pan do pracy ?
– Wysyłałem żonę za granicę
– To miło, ale dlaczego to tyle trwało ?
– Bo nie chciała wejść do kartonu

~~~~~~~~~~

Bacowa do gazdy:
– Piliście gazdo!!!
– Nie piłem!!!
– To powiedzcie: "chrząszcz brzmi w trzinie"
– Chrobak burcy w trowie.

~~~~~~~~~~

Przychodzi facet do lekarza i mówi:
– Panie doktorze, tak mnie strasznie wątroba boli!
Na to lekarz:
– A pije Pan?
– Piję, ale to nie pomaga!

~~~~~~~~~~

Mąż do żony:
– Kochanie, nie mogę znaleźć herbaty!
– Ty beze mnie to z niczym byś sobie nie poradził! Herbata jest w apteczce,
w puszce po kakao, z nalepką "sól".

~~~~~~~~~~

W pewnej malej miescince zyl sobie Kopciuszek.
W sasiedniej dzielnicy mial sie odbyc wielki bal charytatywny. Na
owa
imprezke zaproszenie dostali wszyscy, bez wyjatku, mieszkancy
miasteczka –
dostal tez Kopciuszek.
Nadszedl dzien balu, do domu Kopciuszka przychodzi wrózka i widzi,
ze
Kopciuszek siedzi i placze.
– To Ty nie na balu – spytala wrózka
– Nie – odpowiedzial dziewczynka. Zle sie czuje, jestem biedna, nie
mam w co
sie ubrac, ani czym pojechac na bal. Na dodatek mam okres i boli
mnie brzuch
– Nie martw sie, zaraz Ci pomoge.
To mówiac wrózka przejechala wokól rózdzka zmieniajac
wszystko nie do
poznania.
– Masz tu Kopciuszku piekna suknie, pantofelki; tu leza tampony
OB, pod
domem stoi BMW… Pamietaj aby wrócic przed pólnoca bo czar
prysnie.
Kopciuszek bardzo sie ucieszyl i pojechal na imprezke. Bawil sie
extra nie
zwracajac uwagi na godzine. Nagle zegar zaczal bic pólnoc –
dziewczyna
przypomniala sobie o przestrodze wrózki: "Pamietaj, po pólnocy
czar
prysnie". Wyrwala sie z objec partnera i zaczela biec do
wyjscia. Niestety
bylo juz za pózno – wraz z 12-stym uderzeniem zegara piekne stroje
zamienily
sie w szmaty, pantofelki w klapki a tampon OB w … DYNIE.

~~~~~~~~~~

Rozmawia dwóch dziadków:
– Ja to juz seksu nie uprawiam
– A ja to jeszcze raz w tygodniu moge….
– Jak to mozliwe?! Przeciez jestes ode mnie dwa lata starszy?!
– No wiesz, jem caly czas ciemne pieczywo i to pomaga
– Nic o tym nie wiedzialem! Nikt mi nie powiedzial!
Tego samego dnia poszedl dziadek do sklepu i poprosil
ekspedientke o ciemne pieczywo
– Krojone czy w calosci?
– A jaka to róznica?
– No wie pan, krojone to szybciej twardnieje….
– Kurwa, wszyscy wiedzieli…