Biedni ci łodzcy Policjanci.

Policyjna niedola


 

 Marcin Masłowski 02-08-2005 , ostatnia aktualizacja 02-08-2005 21:11

MIASTO MOJE, a w nim

Ciężkie życie mają łódzcy policjanci, oj ciężkie. W jakich warunkach pracują i przyjmują pokrzywdzonych wie każdy, kto choć raz odwiedził jakikolwiek łódzki komisariat. Na remonty nie ma pieniędzy, choć praca w nich zagraża już zdrowiu i życiu funkcjonariuszy.

Na retkińskim komisariacie w trybie awaryjnym wyremontowano dach, bo cieknąca po ścianach woda po każdym większym deszczu groziła porażeniem prądem! Nie lepiej jest na Górnej, gdzie dach również przecieka. Na Bałutach na II komisariacie ściany wyginają się po 10 cm w każdą stronę, a futryny wypadają!

Do tego dochodzą inne problemy techniczne. Na IV komisariacie notorycznie brakuje maszyn do pisania (o komputerach nie wspominając). W sekcji kryminalnej VIII komisariatu nie działają telefony od blisko dwóch miesięcy. Komenda wojewódzka obiecuje, że je naprawi, ale coś jej nie wychodzi.

Nie znaczy to jednak, że jest tragicznie. Dach na "ósemce" może zostanie
wyremontowany jeszcze w tym roku, bo "wszczęto już procedurę przetargową". Wczoraj odmalowano już poręcz wzdłuż schodów prowadzących do komisariatu. Niestety, jakiś mądry policjant kartkę z napisem "świeżo malowane" postawił na ziemi, więc każdy petent zdążył się ubrudzić farbą, zanim ją zauważył.