Sprawgnieni rozbitkowie.

 

Pewne małżeństwo wskutek wypadku znalazło się na bezludnej wyspie.
Przebywali tam już kilka lat, aż pewnego dnia fale wyrzuciły na brzeg
młodego mężczyznę. Nowy rozbitek i żona od razy wpadli sobie w oko, jednak
nie było mowy o żadnym intymniejszym kontakcie, gdyż w pobliżu zawsze był
mąż kobiety, dlatego też musieli opracować sprytny plan. Mąż ów, swoją
drogą, też był zadowolony z nowego towarzysza niedoli, w swej bystrości
obliczył bowiem, że zamiast dwóch 12-godzinnych zmian na wybudowanej przez
rozbitków wieży, można będzie ustanowić trzy zmiany 8-godzinne. Do pierwszej
zmiany zgłosił się na ochotnika "nowy". Tymczasem małżeństwo wzięło się do
rozpalania ogniska. Najpierw zaczęli układać krąg z kamieni. W tym momencie
z góry dobiegł głos: "Ej, bez seksu tam proszę!". Na to para z dołu: "Ależ
my nic nie robimy!".
Po chwili para zaczęła układać w kamiennym kręgu kawałki drewna. I znowu z
góry dobiegło głośne: "Ej, bez seksu tam proszę!". A para znowu: "Ależ my
nic nie robimy!".
Później małżeństwo zabrało się do układania na drewnie liści palmowych.
"Nowy" z góry na to: "Ej, mówiłem BEZ SEKSU". A małżeństwo jeszcze raz:
"Ależ my nic nie robimy".
Po ośmiu godzinach na wieżę udał się mąż. Ledwie doszedł na górę, spojrzał w
dół i pomyślał: "Kurczę, stąd faktycznie wygląda, jakby się bzykali"..