Polityczne bagno.

Ostatnie wydarzenia powodują, że polityka sięgnęła bruku:

  • Prezydent ogłasza żałobę. Nie od razu tylko od poniedziałku. W niedzielę bawi się na dożynkach s Spale. Tańczy, podryguje, jest niesamowicie z siebie zadowolony. Chocholi taniec. Wyglądało to obrzydliwie, a jeszcze gorsze było tłumaczenia pana Szczygło o tym, ze wszystko jest OK, bo taniec trwał krócej niż minuta ciszy.
  • Zamieszanie wokół prezesury w TVP. W sumie samo zamieszanie nie jest takie tragiczne – ot zwykła może troszkę bardziej „piaskownicowa” walka o stołki. Najbardziej żenujące jest to, że o wszystkich zajściach na ten temat w serwisach informacyjnych TVP nie znajdziemy najmniejszej wzmianki. Według mnie takie zachowanie dyskwalifikuje rzetelność dziennikarską w TVP i pozbawia telewizję publiczną całkowitego autorytetu informacyjnego.
  • Hucpa z górnikami. Wiem, ze teraz będę odsądzony od czci i wiary, ale musze to powiedzieć. Nie podoba mi się specjalne traktowanie górników i ich rodzin. Wiem, że wykonują niebezpieczną pracę. Że może nie są za to super wynagradzani, jednak nie są świętymi krowami. Argumentacja, ze wdowy górnicze trzeba objąć szczególną opieką, ochroną i pomocą, bo zwyczajowy model rodziny śląskiej nie przewiduje tego, że Żona Górnika pracuje. Ona całe życie siedzi w domu i wyczekuje na męża. Nie ma w moim światopoglądzie zgody na taki tok myślenia. Moja Żona musi pracować, bo gdyby mnie zabrakło nikt jej nie otoczy specjalnym parasolem i nie powie, ze trzeba jej pomóc, bo wcześniej nie pracowała. Czym się rożni wdowa po górniku, od wdowy po kierowcy, który zginął z powodu złej nawierzchni, za którą odpowiada państwo. A teraz możecie po mnie jeździć, za górników.