Kwarantanna story.

Niedziela, 13 września. Zasiadamy do obiadu. w trakcie obiadu odzywa się mój telefon. Dzwoni wychowawczyni naszego syna. Nauczycielka informuje mnie, że od poniedziałku przechodzimy na nauczanie zdalne, dodatkowo piętro na którym syn ma klasę, jest objęte kwarantanną do 20 września. Mamy czekać na telefon z Sanepidu, który nas o tym oficjalnie poinformuje. Uczniowie, nauczyciele i ich domownicy. Lekko (jak na szybko policzyłem) jakieś 400 osób na kwarantannie. Odechciało nam się jeść.
Później się okazało, że na zdalne nauczanie przechodzą tylko klasy 4-8, klasy 1-3 nadal uczą się stacjonarnie. Powodem całej tej akcji jest pozytywny wynik badania u jednego z uczniów.
Szybka analiza. Ja bez problemu bo i tak pracuję zdalnie. Żona? Tu trochę gorzej bo pracuje stacjonarnie. Na szczęście udało jej się zorganizować pracę zdalnie.

Poniedziałek, 14 września. Od rana pracujemy i uczymy się zdalnie. Całe szczęście że każdy może w osobnym pokoju. Plus jest taki, że mamy wspólną przerwę śniadaniową. Czekamy na telefon z Sanepidu. Czekamy… Warto by było coś przedstawić pracodawcy, a nie opierać się tylko na telefonie ze szkoły. Wieczorem zakładamy grupę na Messengerze, dla rodziców, żeby móc się kontaktować. Okazuje się, że niektórzy rodzice nie wytrzymali czekania i sami zadzwonili do Sanepidu. Tam się dowiedzieli, że mają… czekać. Generalnie wspólnie stwierdzamy, że mamy do czynienia z niezłym bałaganem.

Wtorek, 15 września. Od rana znowu praca. Coraz lepiej jesteśmy do tego przygotowani. Nadal oczekiwanie na telefon. Na naszej klasowej grupie, jedna z mam pisze, że zadzwoniła do sanepidu, sprawdzili, potwierdzili jej kwarantannę. Na życzenie wysłali na maila decyzję o kwarantannie. Powiedzieli, że maja tyle tego, że nie da rady żeby szybko się obrobili.
Dzwonię i ja. Niestety nie mam tyle szczęścia. Miła pani każe mi cierpliwie czekać na telefon.
Mija kilka chwil. Dzwonią do Żony. Przekazują jej informację, że ostaliśmy objęci kwarantanną. Żona pyta o jakąś decyzję. Okazuje się, że w sprawie decyzji będzie odrębny telefon. Pani dzwoni tylko informacyjnie. Dodatkowo okazuje się, że kwarantanną jesteśmy objęci od 14 do 20 września. Taka 6 dniowa kwarantanna…
Kilkoro rodziców dostało SMSem ponaglenie o zameldowaniu się w aplikacji kwarantanna. Najciekawsze jest to, że nikt nikomu nie kazał ani nawet nie zalecał zainstalowania takiej aplikacji.

Środa, 16 września. Mamy godzinę 13. Nadal nie skontaktował się z nami nikt sanepidu, celem wydania decyzji o kwarantannie.
Godzina prawie 18. Żadnego telefonu.
Tak naprawdę to spokojnie moglibyśmy sobie pójść na przykład na zakupy. Nikt nas nie kontroluje, czy przebywamy na kwarantannie i czy się stosujemy do jej warunków. A dlaczego? Dlatego, że nie figurujemy na liście kwarantannowej. Nikt do nas jeszcze nie zadzwonił, nie zebrał chociażby naszych peseli, żeby móc nam wystawić decyzję o kwarantannie. Tylko i wyłącznie naszą dobrą wolą, wynikającą z odpowiedzialności jest to, że siedzimy w zamknięciu. Bez formalnych podstaw…

Czwartek, 17 września. Godzina 12:30.Telefon z Sanepidu. Ufff. w końcu zainteresowali się wystawieniem decyzji o kwarantannie. Pani w słuchawce przedstawia się i mówi, że dzwoni w celu zebrania wywiadu epidemicznego. Żona się pyta, co z decyzją. Pani w słuchawce zdziwiona, że jeszcze nikt w tej sprawie nie dzwonił. Zebrała od nas dane potrzebne do wystawienia decyzji, powiedziała, że może do jutra uda się ją wystawić.
Dodatkowo jedna z mam powiedziała, że po jej telefonie dzisiaj do Sanepidu, pani powiedziała, że może jej wystawić decyzję od dzisiaj do 20 września. Dopiero po zwróceniu uwagi, że przecież siedzimy w domu od 14, powiedziała, że w takim razie wystawi od 14. A jak będzie wyglądać decyzja? Tego jeszcze nie wiemy…

Piątek, 18 września. Godzina 10:30. Wszystko bez zmian. Zero wiadomości od Sanepidu. Nasza kwarantanna nadal jest „na gębę”. Nie wiadomo kiedy dostaniemy jakąś decyzję.
W związku z wykryciem kolejnego przypadku dziecka z pozytywnym wynikiem Covid-19, nauczanie zdalne dla mojego syna zostało przedłużone o…. 1 dzień…

Mam nieodparte wrażenie, że zaczynamy zabawę ciuciubabkę szkolną…

Część rodziców dostaje SMSy zachęcające do zainstalowania aplikacji Kwarantanna. Czy ktoś wie, czy jest to obowiązkowe?

Godzina 18:20. Decyzji brak. Siedzieliśmy cały roboczy tydzień na podstawie ustnotelefonicznej informacji. Może decyzja dotrze w poniedziałek, a może nie?
Paranoja.

Sobota, 19 września. Od rana mamy za sobą już telefon z policji, sprawdzający czy u nas wszystko OK. I SMSa z ponagleniem o zainstalowanie obowiązkowej aplikacji Kwarantanna. Póki co decyzji nie otrzymaliśmy.
A ministerstwo zdrowia ogłosiło za wczorajszy dzień 1002 nowe zakażenia. Przy tylko 20 tys testów. Przekroczyliśmy 1 tys zakażeń…

Niedziela, 20 września. Jest prawie godzina 18. Liczymy godziny, a prawie już minuty, do końca naszej kwarantanny. Nie wiem kiedy dostaniemy decyzje o tym, że byliśmy na kwarantannie. Nie wiem, czy taką decyzję dostaniemy. Niemniej jednak, przetrwaliśmy. Nasze wrażenia z kwarantanny możecie przeczytać TUTAJ
Jeszcze tylko kilka chwil i od północy jesteśmy wolnymi ludźmi.

W wersji elektronicznej to koniec. Za paredziesiąt minut koniec formalny.

Z myślą o Was wszystkich, nie doświadczonych przygodą z kwarantanną, napisałem kilka porad które pomogą Wam być gotowy do przejścia na Kwarantannę.

Kwarantanna – bądź gotowy – Kilka porad.




Bardzo proszę jeśli możecie upowszechniajcie ten wpis. Niech cała Polska zobaczy jak to wygląda w praktyce.

Nareszcie!
Mamy decyzję!