Apel do dorosłych na dzień dziecka.

UWAGA

Jutro dzień dziecka. Wszyscy będziemy obdarowywali swoje i nie swoje dzieci. Będziemy je rozpieszczali, robili mniejsze lub większe przyjemności. Ale jest jedna prośba do wszystkich zanim zrobią jakiś zakup dla dzieciaków.

Nie kupujcie im słodyczy. Nie kupujcie czekolad, nie kupujcie cukierków, nie kupujcie lizaków, bombonierek, kremów czekoladowych czy lizaków.

Kupcie w to miejsce jakiś fajny owoc. Ananasa, miniaturowe banany, truskawki czy inne rzeczy.

Dzieciaki i tak na co dzień są bombardowane cukrem ze wszystkich stron. Cukier produkuje u nich bezsensowną tkankę tłuszczową. Nie wszystkie dzieci sobie dobrze z tym radzą.

Pamiętajmy – to jest święto dzieci. Zróbmy dla nich coś dobrego.

Apel przedświąteczny.

Moi drodzy znajomi i znajomi moich znajomych i Ci, których nie znam.
Mam do Was wszystkich gorącą prośbę.
Wielkimi krokami (o ile już nie nadszedł), zbliża się okres gorączki przedświątecznych zakupów. W sklepach pojawia się coraz więcej kupujących, a kolejki do kas robią się coraz dłuższe. Wszyscy robią się coraz bardziej zdenerwowani i poirytowani. Oczekiwanie do kasy się dłuży. W końcu nasze nerwy nie wytrzymują. Zaczynamy dawać upust emocjom. Nasze nerwy się werbalizują. Zaczynają się najczęściej skupiać na kasjerkach i kasjerach.
Dlaczego?
Dlatego, ze są najbliżej, że najłatwiej na nich wyładować nasze frustracje.

Proszę Was. Nie róbcie tego.
To nie kasjerka jest winna tego, że tyle osób przyszło do sklepu.
To nie kasjerka jest winna tego, że nie wszystkie kasy są czynne. Przecież nie usiądą na dwóch kasach jednocześnie.
To nie kasjerka jest winna tego, że niektóre kody kreskowe „nie wchodzą”.
Zastanówcie się tez czy chcielibyście za takie same pieniądze stać osiem godzin za kasą.
Wysłuchiwać narzekań klientów, narzekających na czas obsługi. Słuchać ich awantur i krzyków. Słuchać jak Was obrażają.

Dlatego proszę Was. Bądźcie dla nich mili. Bądźcie cierpliwi. Bądźcie wyrozumiali.

Pamiętajcie po drugiej stronie kasy tez stoją ludzie. Męczą się tak samo jak my, mają problemy tak samo jak my, tak samo jak my chcą być szanowani.

Pamiętajcie, ze nie tylko my chcemy mieć piękne święta.

IMG_0003

Prawo wyborcze dla emigrantów?

Dzisiaj rano w Tok FM Dominika Wielowieyska rozmawiała z kandydatką PiS na senatora w okręgu Warszawskim, panią Anną Anders. Szczerze mówiąc byłem przerażony tym, jak ktoś tak bardzo oderwany od realiów naszego kraju, może kandydować. Wymienię tylko takie perełki: 

  • Do senatu kandyduję, żeby się zajmować nie dużymi sprawami tylko drobnostkami typu zbyt niskie płace ludzi w Polsce. 
  • USA wpłaca 3% PKB do NATO, Polska powinna więcej wpłacać niż wpłaca.
  • W Polsce rodzice nie chcą puszczać sześciolatków do szkoły, bo może nie mogą się z nimi rozstać. 

Powyższe nie są dosłownymi cytatami, tylko obrazują sens (lub bezsens) tych wypowiedzi. 

Cały zapis wywiadu można sobie odsłuchać. 

 Pokazuje to dobitnie, jak bardzo oderwani od rzeczywistości mogą być Polacy przebywający na emigracji. Ci Polacy mają czynne i bierne prawo wyborcze. Nie mając porządnej wiedzy o sytuacji w kraju, mogą nam meblować scenę polityczną. Współdecydować o tym jakiego będziemy mieli Prezydenta, oraz o tym, jakich przedstawicieli do parlamentu wybierze się w Warszawie. 

Wiem, ze narażam się tymi poglądami moim znajomym przebywającym na obczyźnie, ale uważam, że zwłaszcza Ci, którzy siedzą w USA od trzydziestu, czy czterdziestu lat, nie mają zielonego pojęcia o tym co się dzieje w kraju, a wiedzę swoją czerpią tylko z przekazu mediów, które najczęściej ten przekaz fałszują, lub ze spotkań z Antonim Macierewiczem i jemu podobnym. Wrócą tu, niema problemu. Mieszkają tam? Niech decydują o swoim otoczeniu. Ja dziękuję serdecznie za ich głosy. Nawet te zgodne z moimi preferencjami politycznymi. 

Kilka słów o obchodach rocznicy Powstania Warszawskiego i o nim samym.

Jak co roku, pierwszego dnia sierpnia (a i kilka dni wcześniej) cały kraj zajął się obchodami rodznicy Powstania Warszawkiego. Przy tej okazji jak co roku rozgorzał spór o samo powstanie. Powiem szczerze, sam osobiście mam wielki szacunek do Powstańców. Do ich heroizmu i Patriotyzmu. Powinni być przez Państwo Polskie traktowani wyjątkowo (tzn nie tylko oni, ale wszyscy kombatanci, walczący za naszą wolność). Żal czytać czasami w gazetach o tym, jak ktoś wypruwał sobie w czasach wojny flaki, a teraz brakuje mu na leki, albbo nie może się doczekać na swoją kolej do lekarza. Tym bardziej, że nie oszukujmy się, tych ludzi nie pozostało zbyt wielu.
Z drukgiej jednak strony mam bardzo negatywny stosunek do samego powstania. Nie uważam go za pozytywną karte w naszej historii. Tyle istnień ludzkich ile pochłonęło powstanie, nie może być niczym usprawiedliwione. Zginęło tak dużo młodych ludzi. Czy Warszawa bez Powstania zostałaby wyzwolona? Pewnie tak. Gdyby Ci młodzi, inteligentni ludzie żyli, być może nie udałoby się wprowadzić komunizmu w Polsce. Być może Polska by się znacznie lepiej rozwijała. Prawdopodobnie też sama Warszawa nie zostałaby aż tak zniszczona. Cały kraj nie musiałby jej aż w takim stopniu odbudowywać.
To są tylko dywagacje, ale moim skromnym zdaniem nie są niemożliwe. Dlatego tak bardzo wkurza mnie gloryfikacja samego powstania. Gloryfikacja niedopuszczająca innej oceny tego wydarzenia, niż tylko pozytywną. Kto nie z nami ten przeciwko nam. Jedna jedyna linia myślenia.
Każdy ma prawo oceniać każde wydarzenie w historii taka jak chce. Jedni chwalą Piłsudskiego, inni go ganią. Podobnie z Dmowskiem, Jaruzelskim. Jedni chwalą okrągły stół, inni uważają go za zdradę Polski. Dlaczego o powstaniu nie możemy dyskutować? Przecież to, że ocenia się źle samo powstanie, nie odbiera chwały powstańcom, którzy tam ginęli, tylko dlatego, ze ktoś podjął złe decyzje i wykorzystał ich patriotyzm, waleczność, zapał.
Szkoda tych młodych ludzi…

 

.

Ale się narobiło…

A tak na poważnie, to nic się nie stało. Nie ukrywam, że wynik wyborów prezydenckich AD (Nomen omen) 2015 nie jest po mojej myśli. Nie ukrywam również że jestem z tego powodu bardzo zawiedziony. Nie podoba mi się to. I tylko tyle i nic więcej.
Dzisiaj rano wstałem, słońce nadal świeciło, za oknem temperatura była znośna. Powietrzem tez dało sie oddychać. Dotarłem do pracy, moja karta spokojnie otworzyła mi drzwi. Żadnych niespodzianek, żednych kataklizmów, żadnego armageddonu. Życie toczy się dalej.
Mówiąc całkiem serio, to uważam, że dla mnie nic się nie zmieniło i nie zmieni. Tak samo nikt mi nie sypnie manną z nieba, ktokolwiek by był u steru. Wybór prezydenta to tylko kosmetyka. Owszem może nam się podobać taki czy inny kolor czy styl ale malo to ma wpływu na nasze życie.
Oczywiście teraz będę się wkurzał tym czy tamtym, ale dla mnie nic się nie zmieni.
Czekam za to teraz aż zacznie mi wpływać co miesiąc na konto 500 PLN na dziecko. No i oczysiście kiedy kwota wolna od podatku będzie w wysokości 8 kPLN. Rocznie da mi to całkiem konkretny pieniądz. Obiecuję. Jeśli mój budżet się o to powiększy, to będę chwalił Andrzeja Dudę przed wszystkimi, oraz wejdę pod stół i odszczekam to co mówiłem do tej pory o prezydencie z PiS.

A teraz czysto seksistowsko: jeden dobry powód z wybrania Andrzeja Dudy na Prezydenta RP, to to, że teraz będzie można oko nacieszyć córką.

I kilka jeszcze ciekawostek.
Na Dudę zagłosowała przede wszystkim wieś i ludzie słabiej wykształceni. Komorowski to duze miasta i ludzie z wyższym wykształceniem.
Wczoraj Miller, Czarzasty i Klopotek tak zaczęli się ślinić i smarować główki wazeliną, kierując je w stronę zwieracza Kaczyńskiego. Było to po prostu obrzydliwe. Zresztą to co robi Miller jest obrzydliwe i wygląda na ostatnie konwulsje konającego przywódcy. Wszystko wskazuje na to, że chce pociągnąć SLD ze sobą do politycznego grobu.

Na sam koniec chciałbym pogratulować wyborcom Andrzeja Dudy, tego, że udało im się zrealizować plan. Teraz czekam na premiera Kaczyńskiego z Bulterierem Macierewiczem przy nodze. To dopiero będzie jazda bez trzymanki.

 

P.S. Jeszcze jedna rzecz. Niezależnie od wyniku tych czy innych wyborów, uważam, że obywatele przebywający ze swojej własnej woli na stałe na emigracji, nie powinni mieć prawa do głosowania w jakichkolwiek sprawach dotyczących tego co w Polsce. Skoro wybrali życie w innym kraju, to nie powinni mieć prawa do decyzji o życiu moim w Polsce. Prosty układ. A jak chcą mieć takie prawo, to niech wracają do Polski i tu głosują. Wiem, że wielu z Was będzie miało do mnie o ten wpis pretensje, ale takie jest moje zdanie na ten temat i tego nie zmienię. 

Straszne są te wybory.

I to nie tylko dlatego, że szanse kandydata, z którym mi jest bliżej, nie sa pewne. Straszne sa dlatego, że tak strasznie polaryzują różne obozy i skłócają ze sobą ludzi. Że niezależnie od tego za którym kandydatem się człowiek nie opowie, to od razu jest atakowany przez zwolenników jego oponenta.
Boję się, że ludzie z którymi się do tej pory znałem, kolegowałem, czasami nawet przyjaźniłem, widząc to kogo popieram, będą chcieli taką znajomość zakończyć. Zacietrzewienie bowiem jest niesamowite. Szczerze mówiąc nie widziałem jeszcze aż tak wielkich wybuchów wręcz nienawiści pomiędzy poszczególnymi „obozami” kandydatów. Przy tym wszystkim kultowy tekst Wałęsy, że „Ja panu mogę podać najwyżej nogę” wydaje się być szczytem elegancji.
Szczerze mówiąc coraz mniej chętnie oglądam telewizję. Mimo, że do tej pory nie przepuszczałem żadnych Faktów, czy innych teo typu programów. Zauważyłem, że wśród ludzi i nastąpiło pewne zabetonowanie poglądów. Malo znam osób, które by mówiły, że są niezdecydowane. Raczej od początku określają się albo za Dudą, albo za Komorowskim.
Idealnie było to widać po Debacie w TVP i TV Polsat. Zwolennicy każdego z kandydatów byli przekonani, że ich faworyt ja wygrał. Żadne argumenty myślę, nie byłyby w stanie zmienić ich punktu widzenia.

Dzisiaj kolejna debata. Szczerze mówiąc nie wiem czy może ona coś zmienić. Jeśli tak to raczej nie będą to zmiany, które mogą przeważyć o zwycięstwie jednego czy drugiego. Tak naprawdę to chciałbym, żeby było już po wyborach, bo troszkę nie pasuje mi to, że cokolwiek nie napisze publicznie, to jest to od razu kontestowane przez politycznych oponentów.

A teraz kilka moich prywatnych zdań jak ja widzę to na kogo będę głosował i dlaczego akurat tak.

Chyba nikogo nie powinno dziwić, że moim kandydatem jest Bronisław Komorowski. Ci którzy mnie znają, wiedzą jakie mam sympatie polityczne. Nigdy ich raczej nie zmieniam radykalnie, chociaż z czasem (wiekiem?) one ewoluują i z raczej lewicowych robią się centrowe. Jak dla mnie najbliżej centrum i jednocześnie akceptowalna jest PO. Nie jest to 100% zgodności, ale jest to największy stopień zgodności.
Dlaczego nie Duda? Ktoś mnie zapytał, czy mogę powiedzieć, co mi takiego zrobił PiS, że nie chcę jego powrotu. Otóż mi osobiście nie zrobił nic. Zupełnie nic. Tak samo jak nic mi nie zrobiła PO. Tak samo jak nic mi nie zrobił komunizm, za czasów jeszcze którego rozpocząłem swoją edukację.
Jest jedno ale. Kiedy PiS był u władzy, to każde obejrzenie jakichkolwiek wiadomości, skutkowało tym, że gotowało się we mnie. Ich pomysły na kontrolowanie wszystkiego co się da skontrolować, na szukanie afer, tam gdzie ich nie ma, w końcu na generowanie afer po to żeby móc je likwidować… Przypomina to strażaka piromana, który najpierw jest podpalaczem, tylko po to, żeby móc później pojechać do gaszenia pożaru.
Ś.P. Prezydent Kaczyński non stop był w konflikcie z rządem PO, który po wielkiej kompromitacji PiS przejął władzę w Polsce. Ale nawet te z pozoru tylko dwa lata, nadal nam się odbijają czkawką. Zniszczenie siatki wywiadowczej przez Macierewicza, to coś niespotykanego na skalę światową.
Do dzisiaj ciągną się sprawy o odszkodowania za czyny spowodowane przez działalność chociażby CBA. Zresztą sam szef CBA został za swoje działania skazany wyrokiem bezwzględnego pozbawienia wolności przez sąd I instancji. Najciekawsze jest to, że we wszystkich tych „zakrojonych na szeroką skalę” działaniach nie udało się praktycznie nikomu nic udowodnić na tyle, żeby kogoś skazać. Nie licząc kilku płotek.
Poza tym na arenie międzynarodowej, nie oszukujmy się, nie liczyliśmy się zupełnie. Nikt nie chce rozmawiać z kimś, kto jest wielkim krzykaczem i ciągle tylko ma pretensje, a nie potrafi współpracować.

Dla równowagi powiem, że nie uważam, że Polska stała się po rządami PO ziemią obiecaną i krajem mlekiem i miodem płynącym. Jednak pewien znacznie większy spokój, który nam zapewniła oraz to, że w miarę obronną ręką przebrnęliśmy przez największe fale kryzysu to jednak ich zasługa.
Mam oczywiście wiele zastrzeżeń, jak chociażby to, że sześciolatki wylądowały w szkołach, co mi się zupełnie nie podoba ale mimo wszystko bilans zysków i strat zdecydowanie stoi na plusie po stronie PO.

Liczę się też z tym, że niedzielne wybory może wygrać Andrzej Duda. Tak naprawdę świat sie nie zawali. I tak ważniejsze wybory to te do parlamentu. Może do tego czasu coś się w układzie sympatii politycznych narodu zmieni. A może nie? Tak czy inaczej w niedzielę ja oddam swój Głos na obecnego Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jeśli nie wygra, to będzie szkoda, ale to nie koniec świata. Na pewno wtedy pogratuluję swoim znajomym, którzy deklarowali że oddadzą swój głos na PiS. Jeśli wygra Komorowski, wtedy będę się cieszył, bo to oznacza trochę spokoju dla Polski, przewidywalna prezydentura, bez szaleństw, bez ekscesów.

Boję się tylko jednej sytuacji, jeśli Obecny prezydent wygra małą ilością głosów, to może się okazać, ze PiS będzie wszystkich oskarżał o sfałszowanie wyborów. Już zresztą czytałem tego typu wypowiedzi, że jeśli Andrzej Duda przegra, to będzie to oznaczało, że wybory zostały sfałszowane. Myślę, że tak czy inaczej czeka nas niezła jazda w niedzielę.

Wielka burza o samochody.

16738606273_ce7ee647f0_q1Wcześniejszy mój wpis Botaniczna hipokryzja na czterech kółkach spowodował całkiem niezłe zamieszanie. Miał ogromną ilość wyświetleń, sporo komentarzy, a nawet wylądował na głównej Wykopu. Może nie uzyskał wielu wykopów, ale za to dorobił się całkiem dużej ilości komentarzy. 

 

 

 

 

Komentarze zarówno pod wpisem, jak i na Wykopie były różne. Od skrajnych: 

  • Gość: [Kierowca i rowerzysta] user-94-254-133-151.play-internet.pl 

    Obyś zdechł mendo za takie postępowanie. Jest się czym chwalić ze się jest takim kurwiszonem… A dziecko kaki ma przykład… Mały konfident na pewno będzie lubiany przez kolegów jak będzie wszystko donosił…

Przez umiarkowanie krytyczne, aż po takie, które zdecydowanie zgadzały się  z tym co opisałem i jak najbardziej to pochwalały. Sporo osób krytykowało wpisy ganiące moje postępowanie, albo wyzywające mnie od konfidentów. No właśnie. Czy zawiadomienie odpowiednich służb o łamaniu prawa, to bycie konfidentem? Czy jak zobaczycie grupkę chuliganów demolującą przystanek, to prawidłową reakcją będzie zawiadomienie o tym policji, czy odwrócenie wzroku i przejście nad tym do porządku dziennego? A czym się różni demolowanie przystanku od niszczenia trawnika, chodnika i drogi dla rowerów? Nie mówiąc już o powodowaniu dużego niebezpieczeństwa dla pieszych ze swoimi dziećmi? A gdyby po Waszym samochodzie ktoś pod Waszą nieobecność skakał, to wolelibyście, żeby przypadkowy przechodzień interweniował w tej sprawie, czy raczej żeby odwrócił się i nie zauważał sprawy nie chcąc się narazić na posądzenie o bycie konfidentem? Nauczmy się traktować to co nas otacza jako nasze wspólne dobro i wspólną własność. Przecież jest to wszystko za nasze pieniądze. Nikt z nas raczej nie wchodzi na dywan w sypialni w ubłoconych gumiakach, dlaczego więc musimy wjeżdżać samochodem tam gdzie spowoduje to zniszczenia? Szanujmy to co mamy. Reagujmy kiedy trzeba i nie przejmujmy się, kiedy jakieś jednostki niedostosowane nazwą nas konfidentami, czy donosicielami. 

Pocieszające jest to, że sporo ludzi myśli podobnie jak ja i podobnie (mam nadzieję) by zareagowała. Mam nadzieję, że z czasem świadomość ludzi będzie wzrastać i pomoże nam żyć w pięknym i zadbanym mieście. Mieście o które w pierwszej kolejności sami będziemy dbali.

Cieszę się również, ze nie czytałem komentarzy na bieżąco i nie starałem się na nie nawet odpisywać, mimo, że czasami aż ręce same rwały się do pisania. Jednak po jakimś czasie nabrałem do tego wszystkiego dystansu i dzisiaj juz mnie to tak nie denerwuje. 

 

Nasz sześcioletnie dziecko w szkole.

Pozwolę sobie zabrać w tym temacie głos, jako osoba, która doświadczyła tego tematu empirycznie. 

W zeszłym roku zostaliśmy zmuszeni przez Państwo Polskie do posłania naszego sześcioletniego syna do szkoły. Niestety Krzysztof urodził się w pierwszej połowie roku, więc do szkoły miał obowiązek pójść. jego koleżanki i koledzy z przedszkola, którzy się urodzili kilka miesięcy po nim, nie mieli już takiego obowiązki, mieli wybór.
Do końca liczyliśmy na to, że wzorem lat ubiegłym, w ostatniej chwili ministerstwo odwoło obowiązkowy nabór. Jednak tak się nie stało. Wiele ludzi wokół namawiało nas na to, żeby zaprowadzić syna do poradni psychopedagogicznej, w celu uzyskania dla niego odroczenia. Na nasz argument, ze przecież on jest na tyle zdolny, rozgarnięty i rozwinięty, że chyba raczej nie da rady dostać takiego odroczenia, uzyskiwaliśmy odpowiedź:
– Jak „odpowienio zakombinujecie” to się wszystko da.
Postanowiliśmy jednak nie „kombinować”, moim argumentem ku temu było to, że nie chciałem już na szkolnym starcie synowi „smarkać w papiery”.
Krzyś poszedł do podstawówki do której obydwoje z Żoną chodziliśmy. Nawet niektórzy nauczyciele pozostali Ci sami, chociaż szkoła przeżyła organizacyjnie ogromną metamorfozę.
Na początku byliśmy pełni obaw. Tym bardziej, ze Krzyś poszedł do klasy wymieszanej jeśli chodzi o wiek. 15 siedmiolatków i 11 sześciolatków. Już w ciągu kilku pierwszych tygodni szkoły okazało się, że Krzyś sie bardzo dobrze odnajduje w szkole. Była chwalony za zdolność komunikacji, za kulturę osobistą, chęci do nauki, a także same postepy w nauce. Problemem było to, że trzeba niestety odrabiać prace domowe. No i tęsknota za beztroską zabaw w przedszkolu. Jednak to troszkę udało się naprawić za sprawą tego, ze Krzyś chodzi na świetlicę. Tam ma pewną namiastę przedszkola.
Trzeba przyznać, ze trafiliśmy też na bardzo dobrą nauczycielkę, która jest wychowawczynia naszego syna. Ale nie o niej tym razem mowa.
Przyszedł semestr. Jak to w takich przypadkach bywa, odbyło się zebranie z rodzicami. Na zebraniu okazało sie, ze Krzyś jest w czołówce najlepszych uczniów w klasie. Znalazł się tam jako jedyny sześciolatek. Na apelu w szkole został wyróżniony i otrzymał tarczę wzorowego ucznia.

Co z tego wynika? Otóż przez te kilka miesięcy zmieniło nam się podejście do tematu posyłania Krzysia do szkoły. Z dzisiejszzej perspektywy widzimy, że to była dobra decyzja. Nie tylko dlatego, ze Krzyś sobie tak dobrze radzi.
Gdyby został jeszcze rok w przedszkolu, to drugi rok z rzędu spędził by w najstarszej grupie. Przerabiał by tam jeszcze raz ten sam materiał (Krzyś wychodząc z przedszkola już umiał czytać). Materiał by był przez niego przyswojony już na bardzo wysokim poziomie. W szkole dzieci przerabiają ten sam materiał nieznacznie rozszerzony. Krzyś juz dzisiaj momentami nudzi się na lekcjach, co skutkuje tym, że czasami przeszkadza w ich prowadzeniu. Ciężko jest mu zrozumieć, że dla innych uczniów trzeba zwolnić i powtórzyć kilkukrotnie to samo. Co by było jakby wszystko znał już prwie na pamięć?
Moze wtedy wcale nauka nie szła by mu tak świetnie? Może by zaczął sprawiać problemy wychowawcze?

Jestem zdania, że sześciolatki nie powinny iść do szkoły. Niestety przy obecnym „programie” przedszkola ułożonym pod sześciolatki w szkołach, wiele dzieci mogłoby na tym stracić. Rodzice powinni brać też to pod uwagę. Jednak ja uważam, ze podjąłem z Żóną bardzo dobrą decyzje nie „kombinując” z papierami dla Krzysia.
Poza tym jestem z niego dumny, ze tak fantastycznie sobie radzi.

Żale Kukiza.

Paweł Kukiz to jeden z prawdziwych idoli mojego szczenięctwa. Pamiętam najpierw dyskoteki w podstawówce i tańce przytulańce, przy których leciała „Skóra„. Niespełnione miłości… Później zainteresowanie Piersiami 🙂 Film „Girl Guide” na którym byłem chyba właśnie w walentynki w kinie z moją dziewczyną, a teraz Żoną… Kolejne albumy.  Później rozpierducha na koncercie, który poszedł w telewizji. Potem na dłuższy czas cisza. Powrót i Kukiz jakiś taki inny niż do tej pory. Kukiz mocno nakręcony na prawą stronę polityki, Wyznający kult Piłsudskiego, mówiący więcej o polityce, mniej o muzyce. Nadal jest to mój muzyczny idol. Nadal lubię jego muzykę i nawet dwa ostatnie albumy, trącące ostro prawicową nutką w tekstach, muzycznie są dla mnie przyjemne do słuchania. Jednak z czasem coraz większa doza polityki zaczyna powodować, że nawet ktoś kogo się tak bardzo lubiło, kto towarzyszył Ci przez szmat życia, staje się kimś coraz bardziej obcym. 

Wczoraj na Facebooku Paweł Kukiz umieścił taki komunikat

A teraz uważajcie! NIE BĘDZIE PŁYTY BORYSEWICZ-KUKIZ… Mimo, że jest prawie gotowa. Jestem tuż po rozmowie telefonicznej z Maciejem Kutakiem, dyrektorem generalnym Sony Music Polska… Poinformował mnie, iż w związku z moim udziałem w kampanii prezydenckiej uważa nasz kontrakt za zerwany… Dotyczy to nie tylko płyty Borysewicz – Kukiz ale również całego mojego kontraktu… Tłumaczenia Kutaka były przedziwne… Na moje argumenty, że kampania prezydencka kończy się 10 maja a płyta ma się ukazać dopiero w listopadzie odpowiedział, że … to będzie klapa finansowa dla jego firmy(!) bo muzyka nie może byc wykonywana przez polityka…. Odpowiedziałem mu, że przecież w materiale na płytę nie ma ani jednej piosenki o jakimkolwiek politycznym kontekście. On na to, że nie ma to żadnego znaczenia…. Zapytałem Kutaka czy w takim razie – skoro włożyłem tyle pracy w teksty i „ogarnięcie” tych piosenek – mogę nagrać tę płytę z Janem w innej wytwórni… Odpowiedział, że nie ponieważ Sony ma wyłączność na Borysewicza…. Wcześniej rozmawiałem z Janem. Był wyraźnie przestraszony i prosił mnie bym wycofał sie z tej kampanii. Bo „przestaną puszczac wszystkie nasze piosenki” … Bo rozmawiał „z kimś” kto go przed tym ostrzegał. Wiem, ze Jan przyjaźnie się z szefem jednej z najwiekszych rozgłośni komercyjnych w Polsce… Kiedy sobie to wszystko pozbieram do kupy to zaczynam rozumieć, dlaczego NIE MA starych moich płyt w EMPiK-ach i innych sklepach…. Zaczynam rozumieć, dlaczego płyta „Zakazane Piosenki” ukazała się z opóźnieniem a nie w dniu premiery. Dlaczego mimo zamówień sklepów (mam na to dowody) SONY MUSIC POLSKA NIE REALIZOWAŁA zamówień tych sklepów… Oni po prostu chcą mnie finansowo wykończyć. Chcą, żebym się poddał…. NIGDY! Po moim trupie… Przyjdzie wkrótce czas. JESZCZE NIE ZGINĘŁA!

 

I teraz dziwię się Pawłowi Kukizowi, ze się dziwi. Naprawdę. Spodziewał się, ze wielkie koncerny muzyczne, stacje radiowe itp z otwartymi rękoma powitają jego zamiar kandydowania na Prezydenta RP?  To raczej było pewne. Nie jestem przekonany czy to dobra decyzja ze strony wydawnictwa, ale przewidywalna. Myślę, że gdyby Tomasz Lis chciał podobnie jak Kukiz kandydować na urząd prezydenta, to TVP również zdjęłaby z anteny jego program, a wydawca Newsweeka, przynajmniej zawiesiłby go na stanowisku Naczelnego. Często ludzie pracujący na normalnym etacie, na czas swojej kampanii politycznej biorą bezpłatne urlopy. Upatrywanie w takim stanie rzeczy spisku, czy celowego działania jest dla mnie niedorzeczne. 

Żałuję mocno, że mój idol zaczyna się tak zachowywać. Mam nadzieję, że to jeszcze przejdzie i że pojawią się na rynku jego nowe płyty, które nie będą miały zabarwienia politycznego. Jednocześnie, mimo, ze na pewno na niego nie zagłosują, to szanuję go za jego poglądy i starania polityczne. 

Każdy wybiera swoją drogę w życiu. Jednak każdy powinien się liczyć ze wszelakimi tego konsekwencjami. Zarówno tymi negatywnymi jak i tymi pozytywnymi. 

 

Mądra mądrość.

Taka sobie historyjka, jednak przesłanie bardzo mocne…

 

Kobieta wraca po ciężkim dniu pracy, zmęczona, podenerwowana, jej synek czeka przy drzwiach.
Synek: Mamusiu, mogę zadać Ci pytanie?

Mama: Jasne, o co chodzi?

Syn: Mamusiu, ile zarabiasz na godzinę?

Mama: To nie twoja sprawa, dlaczego w ogóle pytasz o takie rzeczy?

Syn: Ja po prostu chcę wiedzieć. Proszę powiedz mi, ile zarabiasz nagodzinę.

Mama: Jeżeli chcesz tak bardzo wiedzieć, to proszę bardzo: 10 zł/h.

Syn ze spuszczoną głową: aha. Mamusiu, pożyczysz mi 3 zł?

Matka się wściekła. Jeśli jedyny powód, dla którego zapytałeś ile zarabiamjest to, że chciałeś kupić sobie jakąś zabawkę albo jakąś inną bzdurę, to idź natychmiast do swojego pokoju i kładź się spać.Pomyśl, jaki jesteś samolubny.

Mały chłopiec poszedł cichutko do swojego pokoju i zamknął drzwi. Kobieta usiadła i była coraz bardziej wściekła na syna. Jak on śmiał zadać jej takie pytanie żeby dostać trochę pieniędzy?


Po jakiejś godzinie kobieta uspokoiła się i zaczęła myśleć:Może rzeczywiście jest coś, co bardzo chce kupić za te 3 zł, i w sumie rzadko prosi o pieniądze.


Kobieta weszła do pokoju synka. Śpisz synku? Zapytała.

Nie mamusiu, nie śpię. Odpowiedział chłopiec.
Pomyślałam, że może byłam za ostra dla Ciebie. To był ciężki dzień i skupiło się na tobie. Proszę, oto 3 zł, o które prosiłeś.

Mały chłopiec natychmiast się podniósł: O, dziękuję mamusiu! I spod poduszki wyciągnął parę monet..
Kobieta zobaczyła, że chłopiec ma już jakieś pieniądze, znów się zdenerwowała.

Chłopiec przeliczył je i spojrzał na matkę.

Dlaczego prosisz o pieniądze, jeśli już je masz? Zaczęła matka. Bo miałem za mało. Ale teraz już mam wystarczająco. Odpowiedział chłopiec.

Mamusiu, mam teraz 10 zł. Czy mogę kupić godzinę twojego czasu?


Proszę przyjdź jutro godzinę wcześniej. Chciałbym się z tobą pobawić…


Matka się rozczuliła. Przytuliła mocno synka i nie wiedziała, jak prosić go o przebaczenie. To takie krótkie przypomnienie dla Was wszystkich ciężko pracujących.


Nie powinniśmy pozwolić, aby czas przelatywał nam przez palce bez spędzania go z tymi, którzy się naprawdę dla nas liczą, bliskimi sercu. Pamiętajmy, aby spędzić ten wart 10 zł czas z tymi, których kochamy.


Jeżeli jutro umrzemy, to firma, w której pracujemy wymieni nas szybko na kogoś innego. Ale rodzina i przyjaciele będą czuć pustkę przez resztę swojego życia.